Aktualności

Dlaczego device ID jest lepszym rozwiązaniem, niż cookie w reklamie mobilnej opartej na geolokalizacji

W kampaniach reklamowych opartych na geolokalizacji, identyfikatory urządzeń (device ID) mają ogromne znaczenie. IDFA (na iPhonach) oraz Android Advertising ID (adid na Androidach) dostarczają danych, które mogą pomóc marketerom w tworzeniu spójnego, oraz co ważne zanonimizowanego, profilu konsumenta.

W kampaniach, które nie wymagają dokładnych informacji o lokalizacji użytkownika stosowane są nadal pliki cookie, które dostarczają wiele informacji o zachowaniach użytkowników. Mają one jednak swoje ograniczenia. Po pierwsze pliki cookie działają tylko w przeglądarkach, co oznacza że działają jedynie na stronach internetowych. W „świecie desktopu” nie stanowi to problemu, jednak w ciągle rozwijającym się „świecie mobile”, pliki cookie są coraz mniej przydatne. Według raportu techcrunch.com, który powstał przy współpracy z Flurry, czas spędzony przez użytkowników mobilnych z USA w przeglądarkach spadł z 20% dziennie (w I kwartale 2013 roku) do 8% dziennie (w IV kwartale 2016 roku). Ponieważ aplikacje reprezentują niezależne środowisko, pliki cookie nie są przydatne, gdyż nie pozwalają śledzić użytkownika przechodzącego z jednej aplikacji do drugiej. Ponadto cookie kasowaną są zazwyczaj po 30 dniach (lub częściej), podczas gdy wspomniane identyfikatory urządzeń nie zmieniają się.


Oczywiście użytkownik może zmienić identyfikator urządzenia na swoim telefonie, lecz większość tego nie robi, lub po prostu nie wie, jak to się robi. Patrząc od strony użytkownika, w zasadzie nie ma powodu, by to robić. Dane przekazywane przez identyfikatory urządzeń są w pełni zanonimizowane i nie pozwalają zidentyfikować konkretnej osoby. Ci, którzy mimo wszystko obawiają się o swoją prywatność, mogą jednak z łatwością włączyć funkcję „nie śledź” w swoim telefonie – robi tak około 15% użytkowników mobilnych.

Kolejnym aspektem, który użytkownicy powinni wziąć pod uwagę, jest fakt, iż te dane tak naprawdę pozwalają dopasować reklamy. Nie ma nic gorszego (zarówno dla użytkownika, jak i reklamodawcy), niż wyświetlenie reklamy kremu przeciwdziałającego starzeniu 25-latce, lub karmy dla psów osobie, która nie ma psa. Z drugiej strony osoba, która uwielbia biegać może otrzymać spersonalizowaną ofertę na nową parę butów do biegania z darmową dostawą, jeśli tylko pozwoli na śledzenie swojej lokalizacji.

Marketerzy z kolei mogą wykorzysta dane o lokalizacji nie tylko do pogłębionego targetowania kampanii w oparciu o fizyczne lokalizacje odwiedzane przez użytkowników, lecz również do sprawdzenia jak reklamy miały wpływ na wizyty w sklepie. Blis pozwala zmierzyć tzw. „foot through rate” (FTR) z kampanii oraz porównanie go z grupą kontrolną*, dzięki czemu marketerzy otrzymują możliwość sprawdzenia, czy kampania online miała wpływ na zachowania konsumentów w trybie offline.

*grupa kontrolna: wydzielana jest z grupy celowej. Stanowi 10% użytkowników, którzy są w grupie celowej, jednak nie mają kontaktu z reklamą. Następnie porównywany jest poziom współczynnika FTR dla osób, które widziały reklamę oraz grupy kontrolnej.